Sterowiec
wtorek, 15 lipiec, 2008 at 9:44 przed południem | In takietam | 1 CommentNo i jestem sternikiem jachtowym. Patent przyjdzie jesienią.
A od przyszłego sezonu: pływać, pływać, pływać…
Aerianizm?
niedziela, 22 czerwiec, 2008 at 9:16 przed południem | In takietam | No CommentsOd 2 tygodni nie jem mięsa. Bo tak. Bez podłoża ideologicznego. Byłam na wyjeździe jogowym, mięsa nie dawali, stwierdziłam, że taki tryb żywienia mi pasuje. Więc żegnajcie karkóweczki, paróweczki i szyneczki.
Odstawiłam nabiał. Metodą prób i błędów potwierdziłam przypuszczenia, że to nabiał robi mi krzywdę w przewód pokarmowy.
Tak więc chwilowo moją dietę można określić jako wegańską z dodatkiem ryb i jajek.
Ale miało być o diecie aeriańskiej… wczoraj coś się stało, że żołądek odmówił współpracy. Nie, nic, wcale, odczep się, nic mi tu nie wrzucaj. Obecnie więc przy życiu utrzymują mnie produkty mojego dawnego pracodawcy - kaszka ryżowa z malinami i z bananem.
Zapraszamy do PRL
wtorek, 3 czerwiec, 2008 at 10:05 przed południem | In takietam | No CommentsTags: PRL, zmywarka
W Warszawie znajduje się maszyna do przenoszenia w czasie. Jeśli ktoś ma ochotę być potraktowany jak natręt, który pani z mięsnego przeszkadza kontemplować puste półki, polecam kontakt z serwisem firmy Whirlpool.
Wyszukiwarką na stronie producenta odnajdujemy warszawskie serwisy. Nie, nie ma tam numerów telefonów, jest jeden - infolinii na której być może uda się dostać numer do właściwego serwisu. I tu zaczyna się droga przez mękę.
Podejście pierwsze
ja:Pękła rura odprowadzająca ścieki ze zmywarki, czy mogę przyjechać, pokazać, może macie Państwo taką?
Pani_z_mięsnego: a co mi tu pani.. ja mam komputer! rury w komputer nie wsadzę! jaki jest model zmywarki?!!!
ja: nie mam bladego pojęcia, nie mam jej przy sobie. A może wie pani czy taka rura jest do zdobycia? ile kosztuje?
Pani_z_mięsnego: pani, daj pani model, skąd ja mam wiedzieć, czy jest do zdobycia i ile kosztuje?
ja: hm.. a ile kosztuje wizyta serwisanta?
Pani_z_mięsnego: model!!!
ja: dziękuję.
podejście drugie, mam już model zmywarki!
ja: dzień dobry, tralalala, zmywarka, model taki to a taki, rura
Pani_z_mięsnego: rura kosztuje 60 złotych.
ja: ok, to ja poproszę
Pani_z_mięsnego, ryczy: zaliczka! musi pani zapłacić zaliczkę, to sprowadzimy rurę, ale nie wiem na kiedy
ja: a da się jakoś bez zaliczki? (nosz kurde, nie uśmiecha mi się popylanie na drugi koniec warszawy, po to, żeby pozbyć się 30 zł)
Pani_z_mięsnego: może przyjechać serwisant, na kiedy umówić? Jest wolny jutro o 14 i pojutrze o 10.
ja: (myślu, myślu) niech będzie pojutrze 10. A ile kosztuje serwisant?
Pani_z_mięsnego: 200 zł
ja: (głuchy jęk)
Pani_z_mięsnego: nooo?!
ja: ale zaraz, skoro nie wie pani, czy da się za sprawą zaliczki sprowadzić rurę w tym tygodniu, to jak pani może mnie umawiać na jutro bądź pojutrze z serwisantem?
Pani_z_mięsnego: noo….!? dowiem się w magazynie czy mają rurę i jakby nie mieli, odwołam wizytę serwisanta
ja: (głuchy jęk)
Pani_z_mięsnego: noooo…?!!!
ja: a czy mogłaby pani zadzwonić już teraz do magazynu, żebym bez sensu nie pchała się z zaliczką?
Pani_z_mięsnego: pani zadzwoni za godzinę. Pierdut słuchawką.
Ja rozumiem, im chodzi o to, żebym zamiast bawić się w wymianę durnej rurki zainwestowała w nową zmywarkę. Jeśli kiedyś, to na pewno nie Whirlpool.
Serwis rodem z PRL znajduje się w Warszawie przy ul. Symfonii 2, co polecam serdecznie pamięciu googla oraz wszystkich, którzy szukając serwisu dla zmywarki trafią na ten wpis.
Dylematy
piątek, 30 maj, 2008 at 10:11 przed południem | In takietam | 1 CommentTags: bezsensu
Dzień na łódce, czy może jogowanie na trawie?
Rolki czy basen? A może po prostu wyspać się? Ruchy ruchy Bohdan, samo się nie zrobi (chałupa się nie posprząta, rurka od popsutej zmywarki sama się nie kupi).
Wiele zadań można wyoutsource’ować. Zakupy można wyklikać w internetach. Można odpuścić (no nie, nie można. Bo mi się w końcu coś zalęgnie i koty będą miały chitynowe zabawki). Łapię się na tym, że żyję w takim kołowrocie, że przychodzą mi do głowy pomysły, żeby scedować na kogoś zajęcia należące do kategorii “czas wolny” - np. wyżej wymieniona joga czy łódki.
Jak przystopować? Czy ludzie zawsze żyli w takim młynie? Gdzie czas dla mnie, na czytanie książek, ploty z kuleżankami , obijanie się i inne czynności pomagające odzyskać równowagę?
Wczoraj zdołowałam się - wklikałam w kalkulator nową pensję i zaklęłam szpetnie - już wiem, kiedy zeżrą mi podatki. Nie zarabiam kokosów, nie mam własnego mieszkania, a świadomość że cudne państwo opiekuńcze, które nic mi nie daje i od którego nic nie chcę, Janosikuje mnie z ciężko zarobionych pieniędzy, powoli zaczyna łamać moje zasady odnośnie niekantowania na podatkach. Jak widać, pracować na etat po prostu się nie opłaca.
Bez sensu.
I znowu o jedzeniu
wtorek, 27 maj, 2008 at 9:28 przed południem | In mniam, praca, takietam | No CommentsTags: wege, zupa
Koło Gospodyń Wiejskich zawiesiło działalność. Katarzyna zorganizowała dostawy domowego jedzenia. Jednakowoż, w tym tygodniu nasi programmersi siedzą w centrali, więc obiadków nie ma. Wczoraj było łatanie pizzą, na dzisiaj ugotowałam zupę.
Paczka włoszczyzny (marchewki, pietruszki, seler, por), pół główki małej kapusty, papryka. Do tego sporo brązowej soczewicy i pół paczki mieszanki różnych ziarenek (kasze, fasolki, soczewica też). I jeszcze wlałam pół kartonika koncentratu pomidorowego z bazylią. I tak oto się to gotowało, w asyście dwóch kosteczek warzywnych i różnych ziółek. Wyszło całkiem mniam ![]()
Wodne katastrofy
poniedziałek, 26 maj, 2008 at 10:42 przed południem | In takietam | No CommentsPo kolei:
1. Strzeliła rurka doprowadzająca ciepłą wodę do kranu przy wannie. Efefekt - u mnie nic, sąsiedzi piętro niżej i dwa piętra niżej, oraz właściciele knajpy na parterze - szczerze mnie nienawidzą. Wydarzyło się to 28 kwietnia, lecz wciąż ślady są - przestrzeń pod wanną (zakafelkowana) się suszy, a gdy wyschnie to będzie można zamontować zdjęty kafel.
2. Prewencyjnie zostały skontrolowane pozostałe rurki - więc w łazience pod umywalką są nowe wężyki, a w kuchni - zaworki
3. Skoro bawimy się wodą - brat wymienił mi zawór i rurę prowadzącą wodę do pralki
4. Strzelił mi przedwczoraj wąż odprowadzający brudną wodę ze zmywarki…
5. …a w tym samym czasie postanowiłam puścić pranie - brat za słabo przykręcił zawór pralkowy - więc i kuchnia i łazienka mi znów pływały.
Stan aktualny jest taki, że w łazience już nic nie cieknie, w kuchni jest zaślepka przy syfonie (żeby dało się używać zlewu), a ja poluję na rurę do zmywarki. Już wiem, że w serwisie Whirlpoola wciąż panuje głęboki PRL. Bleeeee
Ćwiczenie dykcji
środa, 24 październik, 2007 at 10:28 przed południem | In Abstrakcyjne, takietam | 1 CommentWklejam tu to, co dostałam dzisiaj od dziewczyn w celu ponownego nauczenia się wyraźnej wymowy:
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie, strząsa krople dżdżu, a trzmiel w puszczy, tuż przy Pszczynie straszny wszczyna szum. Mąż gżegżółki w chaszczach trzeszczy, w krzakach drzemie kszyk, a w Trzemesznie straszy jeszcze wytrzeszcz oczu strzyg.
Wielka powódź w Szczebrzeszynie — brzmi żartowniś chrząszczyk w trzcinie. Siadł chrząszcz dziadziuś na łodydze: Jaka powódź? Nic nie widzę! Płacz, zgrzytanie, lament w gąszczach — to chrząszcz różdżką grzmoci chrząszcza.
Przyleciały trzy pstre przepiórzyce przed trzy szare kamienice.
Było białe białe pole, bieluteńkie aż po brzeg. Na tym białym białym polu leżał bardzo biały śnieg. (z przesadnym otwieraniem paszczy)
Siedziała małpa na płocie i gryzła słodkie łakocie” (to na to, żeby nie zjadać “ł” między samogłoskami)
24 godziny wolności
środa, 24 październik, 2007 at 8:53 przed południem | In Abstrakcyjne, takietam | 2 CommentsW poniedziałek zdjęli mi aparat z zębów. Niesamowite uczucie, w paszczy zrobiło się luźno. Zęby wypiaskowane, wypolerowane, ładniutkie - kilka osób uraczyło mnie komentarzem, że mam uśmiech gwiazdy filmowej. Z drugiej strony - dopadło mnie przerażenie, no jak to, one takie nieograniczone, pewnie zechcą wrócić na swoje miejsce.
A po 24 godzinach dostałam urządzenie o wdzięcznej nazwie “płytka retencyjna” - kawał plastiku (niebieskiego, z zatopionymi kwiatkami, jak szaleć to szaleć) z drucikami. Mam to nosić prawie bez przerwy, wydłubując z paszczy tylko do jedzenia i mycia zębów. Celem ćwiczenia jest przypominanie zębom gdzie ich (nowe) miejsce.
Mówi się w tym koszmarnie. Tzn, żeby dało sie mnie zrozumieć, muszę mówić wyraźnie, koncentrując się na tym, żeby ruszać ustami.
Szczęśliwie za 2 miesiące zmniejszy mi się wymiar kary do kilku godzin dziennie (i całej nocy, rzecz jasna).
Trzydzieści trzy - jak to powiedzieć, żeby się nie popluć? ![]()
Za 2 godziny…
poniedziałek, 22 październik, 2007 at 3:05 pm | In Abstrakcyjne, mniam, takietam | 6 CommentsZa 2 godziny skończy się moja trwająca prawie 3 lata (dokładniej rzecz biorąc, 2 lata i 8 miesięcy) przygoda z aparatem na zębach.
Gumo do żucia! Jabłka! Przybywajcie!!!
Blog at WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.