Beżowi kontratakują
wtorek, 20 listopad, 2007 at 10:19 przed południem | In Srebrna, korporacyjne | No CommentsKoledzy z Indii się rozwijają. Po intensywnej akcji edukacyjnej (przysyłali do mnie wiadomości dotyczące konfigu, który kto inny rozwija, a moje nazwisko pojawia się w nim tylko na pozycji obsługi technicznej), wysyłaniu dziesiątek maili o ogólnej treści “Mam to w nosie, zanieście to do Creatora a nie do “raised by”” coś im zaświtało.
No zaświtało. Ostatni mail jest To: do koleżanki, która faktycznie jest właścicielką tej konfiguracji… Ale mnie wrzucili w CC:.
Kocham ich.
Gwoździe z Azji
środa, 17 październik, 2007 at 12:55 pm | In Srebrna, korporacyjne | 1 CommentDokładniej mówiąc, osobniki głupie jak paczka pinesek. Jest dokument z konfiguracją. Dokument ma pole “Creator”, które mówi, kto stworzył zawartość i odpowiada za daną konfigurację oraz pole “Raised by”, które mówi, kto stworzył dokument w systemie. Z kim kontaktują się odpowiedzialni za wdrożenie konfiguracji koledzy z domeny .in? Oczywiście z osobą z pola “Raised by”. Pech w tym, ze z ostatnich 200+ dokumentów konfiguracyjnych dla obecnego projektu 100% było zaczętych przeze mnie.
Chyba czeka mnie ciężki miesiąc.
S.
Good Food, Good Life, Good Bye
piątek, 28 wrzesień, 2007 at 10:18 przed południem | In korporacyjne | 2 CommentsOstatni dzień w korporacji.
Wczoraj spakowałam moje rzeczy z szafeczki. Dane zgrane - kto by się spodziewał, że 2 lata można zmieścić na pięciu płytkach dvd.
Pożegnałam się z panem na parkingu, który, gdy pojawiałam się spóźniona, wyszukiwał dla mnie najwygodniejszą miejscówkę.
W drodze do pracy gdzieś z tyłu głowy brzmiała mi piosenka Mieczysława Fogga “Już nigdy”. Już nigdy nie kupię na bazarku ingrediencji do śniadania. Już nigdy nie będę dręczyć pana z kiosku na dole, że znowu nie ma dla mnie dużego kefiru (nota bene, dostałam dzisiaj darmowy kefir, właśnie dlatego, ze trzeci dzień pod rząd zapomniał o dużym opakowaniu dla mnie). Trzeba będzie sobie znaleźć nowego chińczyka. Gdzie indziej pojawi się mój zapas dziwnych herbat.
Dziwnie mi jakoś. Przeżywam coś na kształt depresji pod koniec szkoły podstawowej. Ledwo ledwo dociera do mnie, jak wiele się zmieni w moim życiu od najbliższego poniedziałku. Patrzę na kolegów zatopionych w pracy, ich poniedziałek będzie kolejnym zwykłym poniedziałkiem.
Chociaż, jak twierdzili starożytni Rzymianie, nigdy nie mów nigdy. Kto wie, może jeszcze zawitam w niebieskim budynku z czterema windami, w tym jedną niedeterministyczną a drugą antystresową?
W naszym magicznym biurze
czwartek, 30 sierpień, 2007 at 9:18 przed południem | In korporacyjne | No Comments
W pracy zmiany
wtorek, 21 sierpień, 2007 at 8:58 przed południem | In korporacyjne | 3 CommentsZespół się przepoczwarza. Jedni odchodzą, przychodzą nowi. Dostałam świeżynkę jako backup, kol. Wiktor już się mnie boi
I niech się boi, żeby nie było, że nikt go nie ostrzegał. W firmie dziwnie, czuć ogólny niepokój wywołany zmianami. Nic to, zobaczymy jak się sprawy potoczą. Póki co, wiem że we wrześniu mykam na 4 dni do Aten. Co komu przywieźć? ![]()
Out of office
piątek, 20 lipiec, 2007 at 4:34 pm | In korporacyjne | No CommentsThank you for your e-mail.
Currently I’m on holiday with no access to my e-mails and very rare access to my mobile phone. I’ll be back on Thursday 16.08.2007.
Best regards,
Agnieszka
Przychodzą, odchodzą
piątek, 20 lipiec, 2007 at 3:05 pm | In korporacyjne, takietam | No CommentsWłaśnie przeczytałam maila od Abdula. Odchodzi, już nie będzie nas supportował.
No kto by się spodziewał, że mnie to dziabnie. Zdążyłam się do niego przyzwyczaic a nawet i polubić, mimo, że widzieliśmy się tylko przez dwa dni. Ale dręczyłam go telefonicznie nawet i w weekendy. No szkoda. Trzeba będzie się zaprzyjaźnić z innym Hindusjaninem z Frankfurtu.
Ewakuacja
poniedziałek, 16 lipiec, 2007 at 1:41 pm | In korporacyjne | No CommentsPrzed budynkiem tłum, windy zablokowane, schody zablokowane, ochrona nie chce powiedzieć czy to ćwiczenia czy coś serio się dzieje. Ot, spóźniłam się do pracy i zastała mnie taka atrakcja.
Poszłam więc na ploty do drugiego budynku, po 20 minutach było już po wszystkim.
…a w windzie śmierdziało przypalonymi tostami. Smacznego tym, którzy uatrakcyjnili nudny poniedziałkowy poranek.
rolki
niedziela, 15 lipiec, 2007 at 10:16 pm | In korporacyjne | No Comments1:0 dla grawitacji. A teraz szybciutko okład z altacetu, bo mi kolano puchnie.
Blog at WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.
