Dylematy
piątek, 30 maj, 2008 at 10:11 am | In takietam | 1 CommentTags: bezsensu
Dzień na łódce, czy może jogowanie na trawie?
Rolki czy basen? A może po prostu wyspać się? Ruchy ruchy Bohdan, samo się nie zrobi (chałupa się nie posprząta, rurka od popsutej zmywarki sama się nie kupi).
Wiele zadań można wyoutsource’ować. Zakupy można wyklikać w internetach. Można odpuścić (no nie, nie można. Bo mi się w końcu coś zalęgnie i koty będą miały chitynowe zabawki). Łapię się na tym, że żyję w takim kołowrocie, że przychodzą mi do głowy pomysły, żeby scedować na kogoś zajęcia należące do kategorii “czas wolny” – np. wyżej wymieniona joga czy łódki.
Jak przystopować? Czy ludzie zawsze żyli w takim młynie? Gdzie czas dla mnie, na czytanie książek, ploty z kuleżankami , obijanie się i inne czynności pomagające odzyskać równowagę?
Wczoraj zdołowałam się – wklikałam w kalkulator nową pensję i zaklęłam szpetnie – już wiem, kiedy zeżrą mi podatki. Nie zarabiam kokosów, nie mam własnego mieszkania, a świadomość że cudne państwo opiekuńcze, które nic mi nie daje i od którego nic nie chcę, Janosikuje mnie z ciężko zarobionych pieniędzy, powoli zaczyna łamać moje zasady odnośnie niekantowania na podatkach. Jak widać, pracować na etat po prostu się nie opłaca.
Bez sensu.
I znowu o jedzeniu
wtorek, 27 maj, 2008 at 9:28 am | In mniam, praca, takietam | Leave a CommentTags: wege, zupa
Koło Gospodyń Wiejskich zawiesiło działalność. Katarzyna zorganizowała dostawy domowego jedzenia. Jednakowoż, w tym tygodniu nasi programmersi siedzą w centrali, więc obiadków nie ma. Wczoraj było łatanie pizzą, na dzisiaj ugotowałam zupę.
Paczka włoszczyzny (marchewki, pietruszki, seler, por), pół główki małej kapusty, papryka. Do tego sporo brązowej soczewicy i pół paczki mieszanki różnych ziarenek (kasze, fasolki, soczewica też). I jeszcze wlałam pół kartonika koncentratu pomidorowego z bazylią. I tak oto się to gotowało, w asyście dwóch kosteczek warzywnych i różnych ziółek. Wyszło całkiem mniam
Wodne katastrofy
poniedziałek, 26 maj, 2008 at 10:42 am | In takietam | Leave a CommentPo kolei:
1. Strzeliła rurka doprowadzająca ciepłą wodę do kranu przy wannie. Efefekt – u mnie nic, sąsiedzi piętro niżej i dwa piętra niżej, oraz właściciele knajpy na parterze – szczerze mnie nienawidzą. Wydarzyło się to 28 kwietnia, lecz wciąż ślady są – przestrzeń pod wanną (zakafelkowana) się suszy, a gdy wyschnie to będzie można zamontować zdjęty kafel.
2. Prewencyjnie zostały skontrolowane pozostałe rurki – więc w łazience pod umywalką są nowe wężyki, a w kuchni – zaworki
3. Skoro bawimy się wodą – brat wymienił mi zawór i rurę prowadzącą wodę do pralki
4. Strzelił mi przedwczoraj wąż odprowadzający brudną wodę ze zmywarki…
5. …a w tym samym czasie postanowiłam puścić pranie – brat za słabo przykręcił zawór pralkowy – więc i kuchnia i łazienka mi znów pływały.
Stan aktualny jest taki, że w łazience już nic nie cieknie, w kuchni jest zaślepka przy syfonie (żeby dało się używać zlewu), a ja poluję na rurę do zmywarki. Już wiem, że w serwisie Whirlpoola wciąż panuje głęboki PRL. Bleeeee
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.