Ćwiczenie dykcji
środa, 24 październik, 2007 at 10:28 am | In Abstrakcyjne, takietam | 1 CommentWklejam tu to, co dostałam dzisiaj od dziewczyn w celu ponownego nauczenia się wyraźnej wymowy:
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie, strząsa krople dżdżu, a trzmiel w puszczy, tuż przy Pszczynie straszny wszczyna szum. Mąż gżegżółki w chaszczach trzeszczy, w krzakach drzemie kszyk, a w Trzemesznie straszy jeszcze wytrzeszcz oczu strzyg.
Wielka powódź w Szczebrzeszynie — brzmi żartowniś chrząszczyk w trzcinie. Siadł chrząszcz dziadziuś na łodydze: Jaka powódź? Nic nie widzę! Płacz, zgrzytanie, lament w gąszczach — to chrząszcz różdżką grzmoci chrząszcza.
Przyleciały trzy pstre przepiórzyce przed trzy szare kamienice.
Było białe białe pole, bieluteńkie aż po brzeg. Na tym białym białym polu leżał bardzo biały śnieg. (z przesadnym otwieraniem paszczy)
Siedziała małpa na płocie i gryzła słodkie łakocie” (to na to, żeby nie zjadać “ł” między samogłoskami)
1 komentarz »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
Dodaj komentarz
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.
A ten Szczebrzeszyn to z Jacka Skubikowskiego…
komentarz - autor: Agaatje — piątek, 26 październik, 2007 #