Good Food, Good Life, Good Bye
piątek, 28 wrzesień, 2007 at 10:18 am | In korporacyjne | 2 CommentsOstatni dzień w korporacji.
Wczoraj spakowałam moje rzeczy z szafeczki. Dane zgrane – kto by się spodziewał, że 2 lata można zmieścić na pięciu płytkach dvd.
Pożegnałam się z panem na parkingu, który, gdy pojawiałam się spóźniona, wyszukiwał dla mnie najwygodniejszą miejscówkę.
W drodze do pracy gdzieś z tyłu głowy brzmiała mi piosenka Mieczysława Fogga “Już nigdy”. Już nigdy nie kupię na bazarku ingrediencji do śniadania. Już nigdy nie będę dręczyć pana z kiosku na dole, że znowu nie ma dla mnie dużego kefiru (nota bene, dostałam dzisiaj darmowy kefir, właśnie dlatego, ze trzeci dzień pod rząd zapomniał o dużym opakowaniu dla mnie). Trzeba będzie sobie znaleźć nowego chińczyka. Gdzie indziej pojawi się mój zapas dziwnych herbat.
Dziwnie mi jakoś. Przeżywam coś na kształt depresji pod koniec szkoły podstawowej. Ledwo ledwo dociera do mnie, jak wiele się zmieni w moim życiu od najbliższego poniedziałku. Patrzę na kolegów zatopionych w pracy, ich poniedziałek będzie kolejnym zwykłym poniedziałkiem.
Chociaż, jak twierdzili starożytni Rzymianie, nigdy nie mów nigdy. Kto wie, może jeszcze zawitam w niebieskim budynku z czterema windami, w tym jedną niedeterministyczną a drugą antystresową?
Komentarzy: 2 »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
Dodaj komentarz
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.
I już nigdy więcej porannej kawki w kuchni na 9. pietrze…
Comment przez Doderic — piątek, 28 wrzesień, 2007 #
Od jakiegoś czasu zamiast kawki na dziewiątym, praktykuję (-owałam) śniadanko na dziesiątym
Comment przez niebieska — piątek, 28 wrzesień, 2007 #