DeMarco w autobusie
środa, 27 czerwiec, 2007 at 9:03 pm | In takietam | No CommentsJazda autobusem bywa ciekawym przeżyciem. Oczywiście, można trafić na ścisk, smród, wrzask, ale czasami zdarza się coś nieoczekiwanego. Tak było dzisiaj.
Piotrek bohatersko zawiózł mnie czarną beemą na następny przystanek, bo autobus mi bezczelnie zwiewał. Dogoniliśmy, wyprzedziliśmy i tak oto dopadłam moje ulubione 186. Zaabsorbowana lekturą usiadłam na pierwszym wolnym miejscu, które rzuciło mi się w oczy. Hm.. koło mnie siedział Dziwny Człowiek, nieco woniejący, w rozpadających się butach. Przed sobą dzierżył wózeczek służący do sprzedaży GazWyba. Ale nic to, “Zdążyć przed terminem” zassało mnie na tyle, że straciłam kontakt z rzeczywistością. Po chwili zorientowałam się, że nie czytam sama - współtowarzysz wyciąga szyję i czyta razem ze mną. Więc przytrzymałam książkę tak, żeby i jemu było wygodnie. Później Dziwny Człowiek zebrał się na odwagę i zapytał mnie co to za książka, bo niby jest o zarządzaniu projektami, a brzmi jak przyjemna beletrystyka. Bo tak właśnie jest. Pogadaliśmy o DeMarco (nazwisko to było znane panu kloszardowatemu), o chemii (z wykształcenia jest chemikiem), fizyce, s-f, informatyce. Aż szkoda było wysiadać.
Gdyby dzisiaj Niebieski nie wylądował u Mechanika, ominęłaby mnie całkiem przyjemna rozmowa.
Pacjent samoobsługowy
środa, 27 czerwiec, 2007 at 10:51 przed południem | In takietam | No Comments“Dzień dobry, poproszę dwa oxisy dziewiątki i 60 tabletek zyrteku”. To była najkrótsza wizyta u lekarza, nie chciało mi się tłumaczyć co, jak, dlaczego, a lekarka była szczęśliwa, że nie musi knuć jak mi pomóc. Powspółczuła tylko, że sama z siebie wiem czego mi trzeba. Oby do jesieni, *smark*.
Jak się nie śpi…
wtorek, 26 czerwiec, 2007 at 2:17 pm | In takietam | No Comments…to się ma za swoje. Dopadła mnie migrena, boli mnie cały świat a szczególnie łeb i oczy. Niedobrze mi. Telepie mnie z zimna, ziewam. Samo trzymanie głowy w pionie jest dla mnie nieznośną męczarnią.
Byle dożyć do 19:30…
A to trzeba mieć nierówno pod deklem…
wtorek, 26 czerwiec, 2007 at 6:37 przed południem | In takietam | 1 Comment…żeby wstać o 6, wykąpać się, a następnie zasiąść do lektury bloga Radka. I juz jest późno jak zwykle.
Rozkojarzenie
poniedziałek, 25 czerwiec, 2007 at 11:13 pm | In takietam | 1 CommentPo powrocie do domu zorientowałam się, że cały dzień grasowałam po mieście bez dowodu rejestracyjnego. Na wyjazd integracyjny wybrałam się bez jakiegokolwiek dokumentu tożsamości. A teraz, mimo że noc ciemna, idę do samochodu po bluzę, która powinna była wylądować w pralce.
Ech.
update: bluza była, na łóżku. Ot, zapomniałam, że ją przyniosłam.
Ech^2
100% wydajności
poniedziałek, 25 czerwiec, 2007 at 12:35 pm | In bolid | No CommentsW ciagu 2 godzin klikania i dzwonienia: załatwiłam nową-starą maskę dla niebieskiego, namierzyłam reperaturkę na tył (dopiero w trzecim miejscu), umówiłam się z mechanikiem. Jedni zbierają znaczki, inni głaszczą samochód.
Wróciłam
poniedziałek, 25 czerwiec, 2007 at 9:33 przed południem | In korporacyjne, takietam | No CommentsPo weekendzie pełnym wrażeń. Było świetnie i intensywnie. W piątek: rowery, quady, canoe, łażenie po bunkrach, interfejsowanie się z tubylcami (co było dosyć ciekawym przeżyciem, ponieważ odziani byliśmy w piżamki). W sobotę - regaty. Będzie co wspominać, będzie o czym opowiadać — wypadłam z łódki, tak że tylko trampki wystawały z wody
O imprezach do białego rana nie będę pisać, bo to oczywiste.
A teraz tylko trzy dni w pracy i znowu będzie się coś działo :>
znik
czwartek, 21 czerwiec, 2007 at 10:43 pm | In korporacyjne, takietam | No CommentsJutro o godzinie, która nie istnieje, wyruszamy w celu integracji. Będziemy się integrować ze sobą i z przyrodą.
Hm. pewnie gdy wrócę, będę nowym, lepszym człowiekiem. Albo nie :p
Układ idealny
czwartek, 21 czerwiec, 2007 at 12:44 pm | In mniam, takietam | 1 CommentJa jej wyjadam surówkę. Ona mi - gotowaną marchewkę. Grunt to dobre towarzystwo przy obiedzie ![]()
Zaprzyjaźniam się z policją
środa, 20 czerwiec, 2007 at 9:41 pm | In bolid, takietam | 1 CommentZadzwoniłam dzisiaj do oficera dyżurnego, napłakałam w mankiet w sprawie bolida. Chyba urzekła go moja historia, bo nawet sprawdził kto miał w sobotę dyżur oraz kiedy znowu będzie w robocie. Zadzwoniłam więc wieczorem, znowu był ten miły pan, więc zrobiliśmy sobie trzystronną telekonferencję na temat poszukiwania zbója. Kazali zadzwonić pod 112 i dowiedzieć się czy pańcie mają w komputerze tamto zgłoszenie, ewentualnie poprosić o przesłanie informacji do wydziału ruchu drogowego. Zadzwoniłam. Pańcia najpierw się zwiesiła, następnie odmówiła udzielenia informacji, a potem przełączyła mnie w tryb “proszę czekać”… w tym czasie negocjując z kimś ważniejszym w jaki sposób może mi pomóc. Po chwili kazała zadzwonić ponownie do oficera dyżurnego, mówiąc, że on już wie. Zadzwoniłam. Tak, był na świeżo po pogawędce z kimś od 112, ustalili taki gryplan, że mam złożyć papierowe zawiadomienie o stłuczce, a w miejscu “sprawca” wpisać tajemniczy napis “świadek przekazał informacje pod 112″. To będzie podstawą do uruchomienia machiny biurokratycznej i zapoczątkowania przerzucania się papierami policji z policją - oczekiwany output to zapis tego co przekazał tajemniczy świadek.
Panowie policjanci naprawdę są przemili, dzieki ich pozytywnej postawie aż chce mi się z tym wszystkim bujać.
Byłam już z niebieskim u blacharza, ech……..
Blog at WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.