Aerianizm?

niedziela, 22 czerwiec, 2008 at 9:16 przed południem | In takietam | No Comments

Od 2 tygodni nie jem mięsa. Bo tak. Bez podłoża ideologicznego. Byłam na wyjeździe jogowym, mięsa nie dawali, stwierdziłam, że taki tryb żywienia mi pasuje. Więc żegnajcie karkóweczki, paróweczki i szyneczki.

Odstawiłam nabiał. Metodą prób i błędów potwierdziłam przypuszczenia, że to nabiał robi mi krzywdę w przewód pokarmowy.

Tak więc chwilowo moją dietę można określić jako wegańską z dodatkiem ryb i jajek.

Ale miało być o diecie aeriańskiej… wczoraj coś się stało, że żołądek odmówił współpracy. Nie, nic, wcale, odczep się, nic mi tu nie wrzucaj. Obecnie więc przy życiu utrzymują mnie produkty mojego dawnego pracodawcy - kaszka ryżowa z malinami i z bananem.

Porządek

poniedziałek, 16 czerwiec, 2008 at 11:39 przed południem | In Abstrakcyjne | 1 Comment

Coś mi się w mózg stało. Ewidentnie.
Wieszając pranie - skarpetki wieszam od razu parami, tshirty - koło siebie, żeby zbierając mieć jednolity stosik.
Wieczorem przygotowuję kompletny wsad do pralki, żeby tylko pstryknąć rano.
W czasie kiedy gotowała się woda na poranną kawę, pozmywałam naczynia.
Brudy lądują w pojemniku w łazience, a nie gdziekolwiek.

Hm.. Ciekawe, kiedy mi przejdzie :>

Nie ma takiego numeru

wtorek, 3 czerwiec, 2008 at 12:33 pm | In Abstrakcyjne, javowcy | No Comments

Na gtalku mam ustawiony zakaz wjazdu ze statusem “nie ma takiego numeru”. I co? I kolega javowiec postanowił coś do mnie napisać, gtalk go opluł ww tekstem. Dostałam maila, że mi nie działa gtalk i mówi, że mnie nie ma.

Zapraszamy do PRL

wtorek, 3 czerwiec, 2008 at 10:05 przed południem | In takietam | No Comments
Tags: ,

W Warszawie znajduje się maszyna do przenoszenia w czasie. Jeśli ktoś ma ochotę być potraktowany jak natręt, który pani z mięsnego przeszkadza kontemplować puste półki, polecam kontakt z serwisem firmy Whirlpool.
Wyszukiwarką na stronie producenta odnajdujemy warszawskie serwisy. Nie, nie ma tam numerów telefonów, jest jeden - infolinii na której być może uda się dostać numer do właściwego serwisu. I tu zaczyna się droga przez mękę.

Podejście pierwsze
ja:Pękła rura odprowadzająca ścieki ze zmywarki, czy mogę przyjechać, pokazać, może macie Państwo taką?
Pani_z_mięsnego: a co mi tu pani.. ja mam komputer! rury w komputer nie wsadzę! jaki jest model zmywarki?!!!
ja: nie mam bladego pojęcia, nie mam jej przy sobie. A może wie pani czy taka rura jest do zdobycia? ile kosztuje?
Pani_z_mięsnego: pani, daj pani model, skąd ja mam wiedzieć, czy jest do zdobycia i ile kosztuje?
ja: hm.. a ile kosztuje wizyta serwisanta?
Pani_z_mięsnego: model!!!
ja: dziękuję.

podejście drugie, mam już model zmywarki!
ja: dzień dobry, tralalala, zmywarka, model taki to a taki, rura
Pani_z_mięsnego: rura kosztuje 60 złotych.
ja: ok, to ja poproszę
Pani_z_mięsnego, ryczy: zaliczka! musi pani zapłacić zaliczkę, to sprowadzimy rurę, ale nie wiem na kiedy
ja: a da się jakoś bez zaliczki? (nosz kurde, nie uśmiecha mi się popylanie na drugi koniec warszawy, po to, żeby pozbyć się 30 zł)
Pani_z_mięsnego: może przyjechać serwisant, na kiedy umówić? Jest wolny jutro o 14 i pojutrze o 10.
ja: (myślu, myślu) niech będzie pojutrze 10. A ile kosztuje serwisant?
Pani_z_mięsnego: 200 zł
ja: (głuchy jęk)
Pani_z_mięsnego: nooo?!
ja: ale zaraz, skoro nie wie pani, czy da się za sprawą zaliczki sprowadzić rurę w tym tygodniu, to jak pani może mnie umawiać na jutro bądź pojutrze z serwisantem?
Pani_z_mięsnego: noo….!? dowiem się w magazynie czy mają rurę i jakby nie mieli, odwołam wizytę serwisanta
ja: (głuchy jęk)
Pani_z_mięsnego: noooo…?!!!
ja: a czy mogłaby pani zadzwonić już teraz do magazynu, żebym bez sensu nie pchała się z zaliczką?
Pani_z_mięsnego: pani zadzwoni za godzinę. Pierdut słuchawką.

Ja rozumiem, im chodzi o to, żebym zamiast bawić się w wymianę durnej rurki zainwestowała w nową zmywarkę. Jeśli kiedyś, to na pewno nie Whirlpool.

Serwis rodem z PRL znajduje się w Warszawie przy ul. Symfonii 2, co polecam serdecznie pamięciu googla oraz wszystkich, którzy szukając serwisu dla zmywarki trafią na ten wpis.

Dylematy

piątek, 30 maj, 2008 at 10:11 przed południem | In takietam | 1 Comment
Tags:

Dzień na łódce, czy może jogowanie na trawie?

Rolki czy basen? A może po prostu wyspać się? Ruchy ruchy Bohdan, samo się nie zrobi (chałupa się nie posprząta, rurka od popsutej zmywarki sama się nie kupi).

Wiele zadań można wyoutsource’ować. Zakupy można wyklikać w internetach. Można odpuścić (no nie, nie można. Bo mi się w końcu coś zalęgnie i koty będą miały chitynowe zabawki). Łapię się na tym, że żyję w takim kołowrocie, że przychodzą mi do głowy pomysły, żeby scedować na kogoś zajęcia należące do kategorii “czas wolny” - np. wyżej wymieniona joga czy łódki.

Jak przystopować? Czy ludzie zawsze żyli w takim młynie? Gdzie czas dla mnie, na czytanie książek, ploty z kuleżankami , obijanie się i inne czynności pomagające odzyskać równowagę?

Wczoraj zdołowałam się - wklikałam w kalkulator nową pensję i zaklęłam szpetnie - już wiem, kiedy zeżrą mi podatki. Nie zarabiam kokosów, nie mam własnego mieszkania, a świadomość że cudne państwo opiekuńcze, które nic mi nie daje i od którego nic nie chcę, Janosikuje mnie z ciężko zarobionych pieniędzy, powoli zaczyna łamać moje zasady odnośnie niekantowania na podatkach. Jak widać, pracować na etat po prostu się nie opłaca.

Bez sensu.

I znowu o jedzeniu

wtorek, 27 maj, 2008 at 9:28 przed południem | In mniam, praca, takietam | No Comments
Tags: ,

Koło Gospodyń Wiejskich zawiesiło działalność. Katarzyna zorganizowała dostawy domowego jedzenia. Jednakowoż, w tym tygodniu nasi programmersi siedzą w centrali, więc obiadków nie ma. Wczoraj było łatanie pizzą, na dzisiaj ugotowałam zupę.

Paczka włoszczyzny (marchewki, pietruszki, seler, por), pół główki małej kapusty, papryka. Do tego sporo brązowej soczewicy i pół paczki mieszanki różnych ziarenek (kasze, fasolki, soczewica też). I jeszcze wlałam pół kartonika koncentratu pomidorowego z bazylią. I  tak oto się to gotowało, w asyście dwóch kosteczek warzywnych i różnych ziółek. Wyszło całkiem mniam :)

Wodne katastrofy

poniedziałek, 26 maj, 2008 at 10:42 przed południem | In takietam | No Comments

Po kolei:

1. Strzeliła rurka doprowadzająca ciepłą wodę do kranu przy wannie. Efefekt - u mnie nic, sąsiedzi piętro niżej i dwa piętra niżej, oraz właściciele knajpy na parterze - szczerze mnie nienawidzą. Wydarzyło się to 28 kwietnia, lecz wciąż ślady są - przestrzeń pod wanną (zakafelkowana) się suszy, a gdy wyschnie to będzie można zamontować zdjęty kafel.

2. Prewencyjnie zostały skontrolowane pozostałe rurki - więc w łazience pod umywalką są nowe wężyki, a w kuchni - zaworki

3. Skoro bawimy się wodą - brat wymienił mi zawór i rurę prowadzącą wodę do pralki

4. Strzelił mi przedwczoraj wąż odprowadzający brudną wodę ze zmywarki…

5. …a w tym samym czasie postanowiłam puścić pranie - brat za słabo przykręcił zawór pralkowy - więc i kuchnia i łazienka mi znów pływały.

Stan aktualny jest taki, że w łazience już nic nie cieknie, w kuchni jest zaślepka przy syfonie (żeby dało się używać zlewu), a ja poluję na rurę do zmywarki. Już wiem, że w serwisie Whirlpoola wciąż panuje głęboki PRL. Bleeeee

Zachciało mi się ekologii

piątek, 4 kwiecień, 2008 at 4:34 pm | In Abstrakcyjne | 1 Comment

W kuchni stała wielka, stara drukarka laserowa. Wielka i ciężka, a na dodatek kompletnie popsuta. Postanowiłam się jej pozbyć w ekologiczny sposób. Zadzwoniłam do firmy Remondis po radę. I cóż? Mogę przywieźć do nich grata, oni sami go nie zgarną. No dobrze… (mój zapał ekologiczny wciąż się jako-tako trzymał). Z pomocą Silnego Chłopa przemieściłam drukarę do bagażnika samochodu. Pojechałam w dzikie stepy Azji i Siekierek do Remondisu. Oczywiście na wstępnie niemiły cieć mnie opieprzył, że stanęłam nie na tym parkingu co trzeba. Poszłam do biura, wyłuszczyłam w czym rzecz, pan zza lady niechętnie udał się gdzieś wgłąb by dowiedzieć się co dalej ze mną. W końcu pokazał mi, że o tam, za tymi blaszakami (rrrany, tam są same blaszaki!) będzie kontener na elektronikę. I że na pewno ktoś mi pomoże wyjąć grata z bagażnika. No dobra, wtoczyłam się na teren zakładu, mijając szeregi kubłów i kontenerów na śmieci, śmieciarek takich i owakich, piramidy śmieci poubijanych w kostkę… Dalej już była tylko cementownia, więc zawróciłam i zatrzymałam się pod niewielkim budyneczkiem z napisem Remondis. Niepewnym krokiem wlazłam do środka (mój zapał ekologiczny plątał się gdzieś nieśmiało w okolicach kostek) i wpakowałam się do pierwszego pokoju na przeciwko. Akurat tam właśnie stacjonują członkowie zarządu tejże zacnej firmy. I w ten oto sposób, z bagażnika starą i sypiącą na lewo i prawo tonerem drukarkę, wyjmował wyfiokowany i wygarniturzony pan. I chwała mu za to.

Aczkolwiek gdy znowu mnie najdzie na ekologiczne pozbywanie się zbędnej elektroniki, zastanowię się trzy razy czy aby na pewno tego chcę.

Niedoszła gwiazda filmowa

czwartek, 13 marzec, 2008 at 1:40 pm | In bolid | No Comments

Wczoraj po kinie radosnym i roztańczonym krokiem udałam się na parking. Koło szyby wizytówka z odręcznym napisem - “Bardzo proszę o pilny kontakt!!!”. Serce me zamarło, a następnie przemieściło się z klatki do kolan i z powrotem. Na drżących kolanach obeszłam samochód wokół poszukując śladów kolizji. No bo przecież taka karteczka jednoznacznie sugeruje, że coś się stało.. No ale nie znalazłam żadnych śladów.

Dzisiaj rano zadzwoniłam. Okazało się, że to samochodowy headhunter, poszukujący czerwonego starego saaba do kilku ujęć w serialu. Ale już znalazł inny egzemplarz, więc pan przeprosił za straszenie i pożegnał się miło.

Tak więc Czerwona Rakieta nie będzie gwiazdą filmową, a przynajmniej nie tym razem.

Jakby ktoś to usłyszał…

czwartek, 13 marzec, 2008 at 12:26 pm | In Abstrakcyjne | No Comments

- Pokaż

- Nie, bo będziesz się śmiała

- Nie no, pokaż, nie wstydź się

- Nie, nie pokażę, może kiedy indziej

Kolega Mariusz nie chciał mi pokazać czego nauczył synka w kwestii “jak robi małpka”. Wcześniej zaprezentował jak ryczy lew.

Następna strona »

Blog at WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.